5 błędów starych wyjadaczy





Ostatnio dowiedzieliśmy się ( klik!), że błądzić jest rzeczą typową dla nowicjuszy, studentów wracających z imprezy nad ranem i mężczyzn, poszukujących łechtaczki. O dziwo osobom doświadczonym w swojej dziedzinie też przydarzają się wpadki.


Najczęściej popełnianymi z nich są:

" Byłem tu zanim wyginęły dinozaury"


Postawa typowa dla starszych hip-hopowców, pamiętających jeszcze narodziny tej kultury w Polsce i czujących potrzebę regularnego uprzykrzania życia młodszym poprzez " za moich czasów było lepiej", " rap się skończył razem z latami dziewięćdziesiątymi" itd. Nosili baggy zanim były modne a pierwsze graffiti namalowali na ścianie w epoce kamienia łupanego, chociaż niestety ich pracy nie odkrył jeszcze żaden archeolog. Wiedzą gdzie jest Eis i z tego tytułu domagają się...

Szacunku za staż.


Nieważne jak dobry jesteś w tym co robisz, jakie to jest dla ciebie ważne, ile poświęcasz na to czasu ani jak szybko się rozwijasz. Ważne JAK DŁUGO TO ROBISZ. A najlepiej żebyś zajmował się tym jeszcze od czasów wspomnianej wyżej ery dinozaurów. Nigdy nie zrozumiem ludzi od " prowadzę bloga już dziesięć lat, więc znam blogosfere na wylot", zwłaszcza jeśli potem okazuje się, że taki specjalista chyba zrezygnuje z bloga " bo wiesz, to zabiera tyyyle czasu, muszę komentować u każdego innego blogera codziennie".
No cóż, chodzę już 19 lat ale nie uważam się za drugiego Korzeniowskiego.

Demencja.


Chociaż przeciętny " stary wyjadacz" obudzony w środku nocy potrafi bezbłędnie wyrecytować ile lat już para się swoim zajęciem, dziwnym trafem zwykle zapomina o swoich początkach. Zupełnie jakby wcześniej nie było niczego a nagle... puff, mamy specjaliste w swojej dziedzinie, który zawsze nim był. Lejdis i Dżentelmens, to tak nie działa. Nowicjusze doskonale wiedzą, że wasze początki były równie żmudne i żałosne co ich. Dlatego możecie podejść na luzie do młodszych stażem kolegów i doradzić im to i owo, no chyba, że...

Nie sprzedajecie patentów.


Legenda głosi, że łatwiej jest wyszarpać kawał mięsa z pyska zagłodzonego amstaffa, niż usłyszeć dobrą radę od starego wyjadacza. Walczą o swoje patenty lepiej niż dziennikarze Wprostu o laptop, podczas wtargnięcia ABW. Przykład? Graffiti. Przeciętny, normalny gość po prostym pytaniu o to " jak to zrobił" zmienia się nagle we wróżkę i zaczyna snuć mgliste wizje, ewentualnie z polotem uczennicy gimnazjum odpowiada " hehe ma się te patenty". W rezultacie marnuje się czas, samemu nad tym myśląc, zamiast dostać szybką odpowiedź. Dawajcie rady. To nie boli, serio. Tym bardziej, że...

Robicie to już tyle lat, nie musicie progresować.


Nie wiem czy jako taki rozwój jest zarezerwowany tylko dla nowicjuszy a bardziej doświadczeni mają za zadanie już tylko robić w kółko to samo, na tym samym poziomie i odcinać kupony. Ponoć noblesse oblige, więc może czas najwyższy ruszyć tyłek i spróbować być jeszcze lepszym w swojej dziedzinie?
Nawet masło da się ubijać na nieskończenie wiele sposobów. Spytajcie Luxurii.


Unknown Web Developer

Mała ale wszędzie jej pełno. W wolnych chwilach podbija świat i bloguje... chwila, to chyba to samo?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz