Trzeba było zostać kibolem.



Uwaga: Przed przeczytaniem tekstu zapoznaj się z definicją słowa " Ironia".

Raz w życiu byłam na meczu podwyższonego ryzyka. Trafiłam tam z przypadku, zabrana przez bliską osobę, która wpadła na dwa dni do Ojczyzny a ja w ramach bycia Dobrą Kobietą spontanicznie postanowiłam pojechać z nią na mecz ukochanej drużyny. Spontanicznie- czyli dokładnie tak jak stałam ubrana w momencie podejmowania decyzji. A stałam ubrana w krótką, uroczą sukienkę w kwiatki, która z pewnością zrobiłaby wrażenie wszędzie... ale nie na stadionie. Najciekawiej z całego meczu wspominam moment kiedy ktoś rzucił hasło " Wszyscy ściągamy koszulki!"... i kilka wymownych spojrzeń od razu skierowało się na mnie.

A na poważnie- świat kibicowski wzbudza skrajne emocje. Od pieszczotliwych ( " Banda łobuzów!") poprzez empatyczne ( " Zalegalizować ustawki, niech się ch*je pozabijają!") aż po typowo rodzicielskie ( " Strach z dzieckiem przyjść na stadion!"). Czy rzeczywiście przeciętny kibol składa się z czystej agresji a w Krakowie na przywitanie zostaniemy serdecznie klepnięci maczetą przez plecy? Wyjaśnijmy sobie parę rzeczy...

"Moje dziecko nie będzie kibicować"


... a jak już to pijąc piwo za piwem w pobliskim barze, podczas oglądania meczu. Jak wiadomo jest to o wiele zdrowsze niż to regularne trenowanie sztuk walki i rezygnowanie przez to z alkoholu, co robi wiele kibiców. Kolejny powszechnie znany fakt to to, że spędzanie życia przed komputerem jest o wiele lepsze dla dzieciaka niż posiadanie sporej grupy znajomych z którymi łączy cię miłość do tej samej drużyny. Wspomnienia z meczy i wyjazdów również nie umywają się do wspomnień ze scrollowania całymi dniami swojej tablicy na Facebooku. Poza tym kibice nie mają za grosz kreatywności, co najlepiej widać po oprawach stadionowych...


" Kibic jest taki i taki..."


Główny bohater książki Krzysztofa Korsaka jest nauczycielem historii. Szok? No cóż, może spróbujmy sobie zdefiniować przeciętnego kibica. Otóż kibic może być i ponadprzeciętnie inteligentny i niezwykle durny. Może mieć żonę i stado dzieci a może co tydzień przywlekać do łóżka nową zdobycz z okolicznej remizy. Może siedzieć na zasiłku od państwa a może mieć swoją kancelarię prawną. Pojęcie " przeciętny kibic" jest równie rozległe jak  " przeciętny rowerzysta". Świetnie jest to pokazane w " Jestem kibolem", gdzie dostajemy całą plejadę postaci od niezbyt rozgarniętego licealisty aż po gościa znającego na pamięć fragmenty Pisma Świętego.

Co z tymi maczetami?


Kibicowanie w Krakowie jest sprawą dość specyficzną i z tego co wiem to cała sprawa używania broni białej to umowa wyłącznie pomiędzy dwoma krakowskimi klubami. Jeśli się mylę- poprawcie :) Jakie stąd wnioski dla przeciętnego nie-kibola, którego media bombardują informacjami o walkach kibiców i przekonują, że stanowią one zagrożenie dla wszystkich? Możecie odetchnąć z ulgą ale to nie jest rozwiązanie jakie polecam. Polecam za to trochę dokładniej pogrzebać w tej papce, którą codziennie częstuje nas telewizja i dokopać się do prawdy, zamiast powtarzać utarte slogany. 

" Jestem kibolem"


A szczególnie polecam poświęcić parę godzin " Jestem Kibolem" Korsaka, bo warto. Podczas czytania książki można poczuć się jak podczas zwykłej rozmowy z kolegą przy piwku, który poprzez luźne anegdoty opowiada nam o tym jak wygląda barwny i specyficzny świat kibicowski. Wiem, że " Jestem kibolem" zostało wydane już dosyć dawno ale pewnie ciągle da się dorwać je na allegro lub po znajomości i dzięki temu poznać bliżej realia kibicowania, dowiedzieć się czy naprawdę huliganii na stadionie to współczesne zjawisko ( a może sięga korzeniami aż do starożytności?)  i dlaczego kibice Legii Warszawy na meczu z Widzewem Łódź wywiesili transparent z napisem " Mateusz 8:24".







Unknown Web Developer

Mała ale wszędzie jej pełno. W wolnych chwilach podbija świat i bloguje... chwila, to chyba to samo?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz