Temat dylematu wagonika był już poruszany u Segritty, ale wciąż nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jednak 90% z Was, jest nadal obcy. Dzisiaj będzie refleksyjnie. O Tobie. O Tobie, Ty zły człowieku!
Mamy wagonik. Wagonik jaki jest każdy wie, na pewno wielu z was widziało wagony kolejowe na żywo. Wiem też, że niektórzy widzieli je z bliższej perspektywy, wzbogacając ich nudną kolorystykę o trochę żywszych barw. Ale dziś nie o tym. Otóż mamy wagonik. Wagonik odczepiony od pociągu, śmiga sobie po torach, nieuchronnie zbliżając się do miejsca, gdzie do szyn przywiązana jest piątka ludzi. Zabójczy niczym kartony dla Hanki Mostowiak. Mamy też zwrotnicę, po której przełożeniu możemy nakierować wagonik na przeciwległy tor, gdzie przywiązany jest tylko jeden człowiek. I mamy siebie pośrodku tego wszystkiego. Jednego małego człowieka, który zmieniając trajektorię lotu wagonika, może uratować pięć ludzkich istnień. Ale wydać wyrok śmierci na jedno. Mamy zwykłego, szarego człowieka. Mnie lub Ciebie. Twoją mamę, brata, koleżankę z pracy, pana zajmującego się inseminacją koni. Kogokolwiek.
Powyższa sytuacja nazywa się fachowo dylematem wagonika i służy do sprawdzenia jak tam z Twoją moralnością. No to jak to z nią jest? Co zrobisz? Jesteś tam. Wagonik nieuchronnie zbliża się do swoich przyszłych ofiar. Przekładasz zwrotnicę. Cholera, nie przekładasz zwrotnicy! Co z tego, że uratujesz pięć istnień, skoro zabijesz jedno? Jasne, statystycznie te pięć to lepszy wybór ale kim Ty niby jesteś, żeby decydować kto z nich zasługuje na śmierć? Nie wiesz jak dalej potoczyłoby się życie tych których ocaliłbyś. Decydujesz się ocalić jednego. Przecież wagonik pędził na tamtą piątkę, to im było przeznaczone zginąć, Ten Jeden miał ocaleć! Ale właściwie to skoro już tu się znalazłeś, to może przeznaczone jest żebyś przestawił tą zwrotnicę i uratował tamtych ludzi? Damn it.
Decydujesz się nie robić nic. O nie, kolego. Nie ma tak łatwo. Już tam jesteś, więc chcąc niechcąc bierzesz za to odpowiedzialność. Nie robiąc nic, dalej masz wpływ na śmierć tamtej piątki. Byłeś tam. Mogłeś coś zmienić. Taka mała pobudka z reką w nocniku. Cholera, właściwie to czemu poszedłeś na spacer po torach? Dlaczego kręci Cię malowanie graffiti na pociągach, nie mogłeś sobie znaleźć inne hobby? Nie wiem, filatelistykę?
Dylemat wagonika istnieje w wielu wersjach. Moją ulubioną jest ta z grubasem. Tym razem całą sytuację obserwujesz z kładki nad torami. Wagonik nieubłaganie mknie do przodu. Zatrzymać go może tylko coś ciężkiego. Przez kładkę akurat przechodzi grubas. Hej, właściwie nigdy nie lubiłeś grubych ludzi. Mógłby ocalić pięć osób. Wystarczy go popchnąć. Wystarczy strącić na dół człowieka, który znalazł się przypadkiem ( Tak jak i Ty. Wujek Los jest wrednym skurwysynem) w miejscu, gdzie jego fenomenalne fałdki tłuszczu, można złożyć w ofierze dla pięciu ludzkich istnień. Wystarczy skazać na śmierć jednego człowieka. W imię ocalenia reszty. Przypadkowego człowieka. Niewinnego człowieka... Nie no, zaraz jaki tam niewinny, było nie jeść w McDonaldzie, wszyscy wiemy, że fast foody to śmieci a coca cola light nie jest taka znowu light... Stop. A otyłość genetyczna? Może popytasz się go o wady wrodzone zanim bezczelnie zepchniesz go przez barierkę? Poprosisz o ostatnie badania krwi. Może to przez cukrzycę...? Wagonik pędzi.
Załóżmy się, że decydujesz się go zepchnąć. Chrystus z przypadku. Umrze, ponieważ znalazł się w złym miejscu o złym czasie. Decydujesz się go zepchnąć... ale nie dajesz rady. Pięcioro ludzi umiera. Co więcej, gdzieś tam w równoległym wszechświecie umiera także grubas. Przecież ty go już, łajzo jedna, zabiłeś w myślach! To nic, że właściwie grubas wciąż żyje i ma się nieźle. Ty już go w swojej głowie uśmierciłeś. Zdajesz sobie sprawę, że byłbyś w stanie zabić niewinnego człowieka. Rano nie możesz spojrzeć sobie w twarz w lustrze. Własne dzieci się Ciebie brzydzą. Pies zaczyna Cię unikać. Żona puszcza się z mleczarzem ( Zaraz... właściwie to ona zawsze się z nim puszczała?).
Jesteś złym człowiekiem, man. Tak jak ja. Tak jak my wszyscy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz